Masthead header

Archiwum: middle format portrait

Poranek w Jaisalmer | Indie | Jaisalmer

Pierwszy poranek w Jaisalmer. Pomimo późnej pory (a było koło 7.30) ku mojemu zdziwieniu większość sklepików i “punktów usługowych” była jeszcze zamknięta. Nieliczni sklepikarze ospale rozpoczynali dzień od wypicia “masala czaj” i przejrzenia porannej gazety. Hindusi nie lubią się przepracowywać 🙂
Jaisalmer, Indie.

Jestem gotowy | Indie | Jodhpur

Kolejne z Jodhpuru. Ten przemiły dziadziuś zaraz po mojej propozycji wykonania zdjęcia chwycił dziarsko swoją różową czapkę leżącą gdzieś na wozie, poprawił ją dwa razy i spojrzał w obiektyw jakby chcąc mi powiedzieć “Jestem gotowy!”. Więc pstryknąłem.
Jodhpur, Indie.

To był moment | Indie | Jodhpur

Dyrektor Ogrodu Zoologicznego, zdenerwowany pyta swojego strażnika: Co takiego?? Uciekł nam żółw?? Jak to się stało?? Na to strażnik: Szefie, to był moment!
Takie luźne skojarzenie. Wykonując to zdjęcie nawet nie zauważyłem wnuczka…zsynchronizował się w migawką 🙂
Jodhpur, Indie.

Sąsiedzi | Indie | Jodhpur

Oba poniższe zdjęcia wykonałem w Jodhpurze. Pierwszy portret przedstawia mechanika motocyklowego którego zakład znajdował się w wąskiej uliczce prowadzącej do naszego Guesthouse’u. Mijaliśmy ją kilka razy dziennie więc kiedy tylko nadarzyła się okazja zaproponowałem Panu portret. Było już późne popołudnie i światła nie było za wiele. Na wszelki wypadek zrobiłem dwie klatki – i słusznie bo dopiero druga próba (jak się okazało po wywołaniu negatywu) była nieporuszona. Do tej pory pamiętam ustawienia ekspozycji tego zdjęcia: przysłona f2.8, czas 1/15s. Po skończonej mini sesji Pan mechanik zapytał mnie czy mogę mu przesłać to zdjęcie – odparłem, że naturalnie, dałem mu kartkę i długopis prosząc o zapisanie adresu. No i dostałem…i rzecz jasna nie był to adres e-mail :). Parę kroków dalej zrobiłem zdjęcie sprzedawcy liczącemu swój dzienny utarg i on również poprosił mnie o przesłanie foty. Zaproponowałem, że oba portrety podeślę Panu mechanikowi z naprzeciwka i się Panowie podzielą po równo :). Ucieszył się.
Przed chwilą sprawdzałem na stronie Poczty Polskiej koszt przesyłki do Indii i jestem mile zaskoczony. Ile by nie kosztowała i tak miałem zamiar wysłać im te odbitki – w końcu dałem słowo. Żałuję tylko, że nie będę mógł zobaczyć ich zdziwionych min kiedy będą otwierać list z Holland…tzn Poland.
Jodhpur, Indie.

Taj Mahal | Indie | Agra

Być w Agrze i nie zobaczyć Taj Mahal to jak być w Rzymie i…sami wiecie. Taj Mahal robi wrażenie ale tylko na pierwszy rzut oka. Po uważniejszym przyjrzeniu się zachwyt trochę maleje – samo wnętrze świątyni już nie wydaje się tak ogromne jak z zewnątrz a park jest mocno zaniedbany. “Goryczy” dopełnił fakt, iż na teren kompleksu wpuszczono nas dużo za późno przez co przegapiliśmy wschód słońca który miał być nagrodą za wstanie z łóżek o 4.30 rano.
Agra, Indie.

Pierwsze koty za płoty | Indie | Agra

“Pan z kubkiem” bo tak nazwałem rozpoczynające ten post zdjęcie jest pierwszym portretem średnim formatem wykonanym przeze mnie na wyjeździe. Późno – zwłaszcza, że Agra była już drugim miastem w którym mieliśmy nocleg. Do Agry dotarliśmy z Amritsaru z przesiadką w Delhi jadąc koleją praktycznie cały dzień. O wrażeniach (dodam, że całkowicie pozytywnych) jazdy Indyjską koleją z pewnością podzielę się w kolejnych postach. Póki co zamieszczam trzy portrety z uliczek Agry.
Agra, Indie.

Szachy | Indie | Jaipur

W co grają Hindusi? Przede wszystkim w krykieta (to ich sport narodowy), czasami “na zwłokę”, na plażach króluje piłka nożna a w miastach…szachy. Na schodkach, na murku, gdzie się da.
Jaipur, Indie.

Staruszek z Jaipuru | Indie

Co tu dużo mówić – byliśmy w Indiach! 🙂 Nasze kolejne podróżnicze marzenie się spełniło. Sporo widzieliśmy, ale jeszcze więcej do zobaczenia wciąż przed nami. W trakcie naszej podróży pokonaliśmy ponad 20 000km: samolotem jakieś 16 084km i ponad 4 000km koleją. Niezły wynik jak na 25 dni urlopu. Tempo czasami było dość ostre ale daliśmy radę.
Przed wyjazdem obrałem sobie jasno fotograficzny cel tej wyprawy: portrety. I tak część zdjęć jest analogowa ze średniego formatu a część z cyfry. Co z tego wyszło – zobaczycie sami.
Na początek wrzucam zdjęcie przesympatycznego Staruszka z uliczek Jaipuru. Mimo widocznej na zdjęciu groźnej miny Pan podziękował za portret rozbrajającym uśmiechem a podczas pozowania do tego zdjęcia co chwila powstrzymywał śmiech bo tuż za mną stali jego “kumple” żartując sobie z niego raz po raz.
Jaipur, Indie.